:: Cradle Of Filth Poland :::::::::::....
:: Cradle Of Filth Poland :::::::::::....
news | dyskografia | historia | biografie | Gospel Of Filth | Cradle Of Fear | faq | TotBM | exclusive | strona | FORUM | facebook | coldmirrors@op.pl
:: Cradle Of Filth Poland :::::::::::....
Historia Cradle Of Filth

Historia grupy rozpoczyna się na początku lat dziewięćdziesiątych w angielskim Suffolk, oddalonym o ok. 70 km od Londynu, gdy Daniel Lloyd Davey, kosztem studiów dziennikarstwa, postanowił założyć zespół. Ludzie, którzy wraz z nim weszli w skład grupy, byli zafascynowani muzyką metalową zespołów pokroju Venom, twórczością literacką Lorda Byrona, Percy'ego Shelley, H.P. Lovecrafta, filmami grozy, pogańskimi wierzeniami, oklutyzmem i filozofią Fryderyka Nietzshe. Ich fascynacja znalazła odbicie w twórczości zespołu, który niemal od samego początku tworzył mroczną, agresywną, pełną brudu i pasji muzykę, która znalazła się na demach. Grupa ochrzciła się, zgodnie sugestią założyciela, Cradle Of Filth.

Od momentu, w którym muzycy COF zabrali się za tworzenie debiutanckiej płyty, wszystko zdawało się być przeciwko nim. Pojawiły się kłopoty z wytwórnią i album ''Goetia'' - ponoć praktycznie ukończony - nigdy nie ujrzał światła dziennego. Przyszło też zespołowi nagrywać debiut w 
innym składzie niż tworzyli dema. Jednak od samego początku istnienia Cradle Of Filth cechowała umiejętność wychodzenia z opresji nie tylko bez uszczerbku, ale nawet silniejszymi. Wkrótce potencjal grupy został dostrzeżony przez młodą i ambitną wytwórnię Cacophonous Records, z którą niemal natychmiast zespół podpisał kontrakt i przystąpił do nagrań w składzie: Dani Filth - wokal, Paul Allender - gitara, Paul Ryan - gitara, Robin Graves - bas, Beniamin Ryan - keyboard, Nicholas Barker - perkusja. Dodatkowo ich siły w studiu wsparła m.in. Andrea Meyer (była żona Samotha, gitarzysty Emperor). W niedługim czasie prace zostały ukończone i światło dzienne ujrzał upragniony debiutancki album, noszący tytuł ''The Principle Of Evil Made Flesh'', który był też debiutem Cacophonous na muzycznym rynku. Płyta została pomyślnie przyjęta przez krytykę i fanów ciężkiego grania, co oczywiście niezmiernie ucieszyło zespół, który realnie oceniał swoje szanse. Dani wspomina: ''Przed nagraniami mieliśmy cztery demówki, powiedzmy sobie szczerze - średniej jakości, oraz ubogi sprzęt z drugiej ręki''. ''The Principle Of Evil Made Flesh'' pozostaje najbardziej black metalowym albumem COF i do teraz cieszy się sporym uznaniem. W czerwcu 2006 roku został uwzględniony na liście "10 najlepszych albumów black metalowych dwudziestolecia" opublikowanej w brytyjskim wydaniu Metal Hammer. Mrok, mistycyzm, szaleństwo i agresja, momentami łagodzona przez spokojniejsze, liryczne fragmenty i kobiece wokale. Do tego wampiryczny image i poetyckie liryki Daniego, pełne rozmaitych mitycznych bóstw, od Seta przez Baphometa aż do Lilith, wyskrzeczane w bardzo charakterystyczny sposób, momentalnie zjednały Cradle Of Filth liczne grono fanów i tyle samo wrogów. Na tle innych zespołów metalowych Cradle Of Flith wyróżniali się stylem, który już od pierwszej płyty spędza sen z powiek wszystkim, którzy lubią jednoznacznie klasyfikować muzykę. Nazywano ich twórczość black metalem symfonicznym, wampirycznym blackiem, black-gotykiem, gotykiem ekstremalnym, neo-gotykiem, horror metalem, heavy horrorem... Wszystkie te cudaczne sformułowania to jednak zbyt mało by oddać zawartość muzyczną albumu COF, tak debiutanckiego jak i kolejnych dokonań. Zespół przedstawił na debiucie swój pomysł na ciężkie granie, które na kolejnych albumach doprowadzi do perfekcji.

Szybko dała o sobie znać jeszcze jedna cecha szczególna Cradle Of Filth - ilość zmian w składzie zdecydowanie zawyżające średnią metalowych zespołów. Konflikty, które narastały systematycznie podczas pracy nad debiutancką płytą, doprowadziły do odejścia aż połowy składu. Miejsca braci Paula i Beniamina Ryana oraz Paula Allendera zajęli Stuart Antsis (gitara), Damien Gregori (klawisze) oraz tymczasowy gitarzysta o pseudonimie Jared Demeter. Jak się potem okazało ostatni z nich nigdy nie istniał. Było to alter-ego Stuarta. W takim składzie grupa przystąpiła do kolejnej sesji nagraniowej, zasilona dodatkowo osobą wokalistki Sary Jezebel Devy, która choć będzie się pojawiać na każdym kolejnym wydawnictwie przez kolejne 12 lat, to nie doczeka się oficjalnego przyjęcia w szeregi grupy. ''To jest tak, że ona jeździ z nami na trasy, wspomaga nas w studio, ale takich "normalnych" członków jest sześciu'' - wyjaśniał parę lat później kolejny gitarzysta, Gian. Efektem pracy muzyków było EP "V Empire Or Dark Faerytales in Phallustein", które wydano na początku 1996 roku. Po latach Dani przyznał, że poprzez ten materiał chciał udowodnić muzykom, którzy opuścili zespół, że grupa może świetnie funkcjonować bez nich i głównie stąd wziął się pomysł nagrania jeszcze raz utworu znanego z debiutu - "The Forest Whispers My Name". Niewątpliwie życzenie Daniego się spełniło. Na tym EP znajduje się niesamowita dawka szaleńczej, energicznej i znakomicie wykonanej muzyki. To pięć metalowych hymnów plus wybitny instrumental. Zespół brzmi agresywniej, potężniej i dojrzalej niż na debiucie. Progres jaki stał się udziałem Cradle Of Filth w tak krótkim czasie był imponujący. Tym bardziej może dziwić fakt, że EP było nagrywane jako przepustka do zakończenia kontraktu z Cacophonous, które nie mogło już spełniać wymagań, zdobywającego coraz większą popularność i mającego większe oczekiwania zespołu. Dani: ''Nie narzekam na Cacophonus ale niestety nie byli w stanie nam zapewnić takiej promocji i budżetu na nagranie albumu jak tego oczekiwaliśmy''. COF negocjował już od jakiegoś czasu z dużą i uznaną wytwórnią Music For Nations, do której to zespół przeniósł się od razu po wygaśnięciu kontraktu z Cacophonous Records. W chwili gdy na początku 1996 roku EP "V Empire..." pojawiło się w sklepach, COF kończyło już pracę nad kolejnym albumem, który miał się ukazać pod skrzydłami MFN.

Album ten nazywał się ''Dusk.... and Her Embrace'' i nosił podtytuł "Litanies of Damnation, Death and the Darkly Erotic". Materiał został nagrany bardzo szybko, ponieważ zalążki niektórych kompozycji zespół miał przemyślane już w czasach nagrywania debiutu. ''Dusk.... and Her Embrace'' to płyta, na której zatarte zostały wszelkie granice między blackiem i gotykiem, objawiła zespół jako w pełni dojrzały, znający i rozumiejący swój styl. Dani uważa, że to przełomowe dokonanie zespołu: ''W końcu Cradle of Filth wypracował sobie styl, którym podążamy do tej pory. To był prawdziwy przełom''. Album jest arcydziełem, muzycznym spacerem po nawiedzonym zamczysku skąpanym w świetle księżyca, gdy za murami pada srogi deszcz, a z pobliskiego lasu dobiega wycie wilka i pohukiwanie sowy (wszystkie te dźwięki uwieczniono na płycie!). Warto zauważyć, że muzycy Cradle Of Filth zaznaczyli tu wyraźnie przywiązanie do własnej tradycji, odcinając się niejako od black metalu rodem ze Skandynawii. Lirycznie więcej tu romantycznego wampiryzmu i poezji gotyckiej w stylu Sheridana Le Fanu, niż typowych treści dla czarnego metalu z zimnej północy. Wiele wątków zostało zaczerpniętych wprost z mitologii angielskiej. Zespół chciał podkreślić swoją osobowość w zalewie kapel Skandynawskich, inspirujących się mitologią nordycką. ''Nagranie "Haunted Shores" był taką angielską odpowiedzią na to, co dzieje sie w Norwegii'' – mówił Dani. Dużo dalej w demonstrowaniu swojego patriotyzmu szedł Nick Barker: ''My odcinamy się od tego całego skandynawskiego ruchu, gdyż wiąże się z tym cała masa gówna i fałszywych oskarżeń pod naszym adresem. Wielu z nich zajmuje się jakimiś najwyższymi neopogańskimi rzeczami. My jesteśmy daleko poza tym, jesteśmy Brytyjczykami''. Przez wielu fanów i krytyków płyta jest uważana za największe dokonanie zespołu. Warto wspomnieć, że gościnnie zaśpiewał tu Conrad ''Cronos'' Lant, legendarny lider Venom. Co ciekawe, już w 1996 podjęto próbę nakręcenia teledysku, do tytułowego utworu. Kilka scen zostało nakręconych. Można je zobaczyć na początku koncertu na płycie DVD ''Heavy, Left Handed and Candid''. Skład grupy na "Dusk..." prezentuje się oczywiście inaczej niż na poprzednim wydawnictwie. Nieistniejącego Jareda zastąpił utalentowany gitarzysta John ''Gian'' Pyres, który jednak nie zaistniał jeszcze na tym albumie jako kompozytor. Wkrótce po wydaniu płyty doszło do kolejnej zmiany personalnej - miejsce Damiena Gregori przy klawiszach zajął Les "Lecter" Smith. Muzyk stał się rozpoznawalny nie tylko ze względu na znakomitą grę, ale i wygląd sceniczny nawiązujący do stroju księdza.

Trasa promująca ''Dusk.... and Her Embrace'' obfitowała w skandale, spowodowane kontrowersyjnymi nadrukami na koszulkach zespołu. Za obrazę uczuć religijnych został postawiony przed sądem fan, noszący t-shirt z napisami "Vestal Masturbation" oraz "Jesus is a Cunt" i rysunkiem zakonnicy w niedwuznacznej pozie. Kolejny fan miał problemy w Watykanie z powodu koszulki ''I Love Satan''. Problemy napotkał również sam Nick Barker. Nie był to koniec "koszulkowych kłopotów" zespołu. W całej historii Cradle Of Filth t-shirty grupy, oparte najczęściej na pomysłach Daniego, budziły kontrowersje. Nie sposób zliczyć wszystkich konfliktów z konserwatywnym prawem, jakie wywołały. Dość głośny skandal miał miejsce np. w 2004 roku, gdy amerykanie nie chcieli wyprodukować koszulki ''Gilded Cunt'', a sklepikarze odmówili jej dystrybucji, gdyby ta jednak do produkcji trafiła. Nie sposób jednak nie zauważyć, że z powodu popularności, Cradle Of Filth pada ofiarą nagodnki medialnej częściej niż inne zespoły. Dani nie przejmuje się tym: ''Przyzwyczailiśmy się do tego, że jesteśmy kozłem ofiarnym. Nie wiem, dlaczego wybrali sobie akurat nas, ale przyjmujemy to ze spokojem''. Zespół obstaje dalej przy swoim i broni swojej sztuki w inteligentny, ironiczny sposób: w 2001 roku konserwatywny Lord Provost z Glasgow (odpowiednik przewodniczącego rady miasta w Polsce) nazwał t-shirty i ogólnie sztukę COF ''chorą i odpychającą''. Grupa umieściła ten cytat na swoim DVD ''Peace Through Superior Firepower'' jako slogan reklamowy.

W cieniu skandali, grupa w 1997 roku rozpoczęła pracę nad kolejnym albumem. Tym razem nie wykorzystywano starych pomysłów i stworzono całą muzykę od podstaw. Tak powstał album "Cruelty and the Beast" - czwarte wydawnictwo i trzecia płyta długogrająca, uważana za opus magnum Cradle Of Filth. Muzyka czerpie pełnymi garściami z tego, co najlepsze w poprzedzających ją nagraniach i układa się w perfekcyjny koncept opowiadający o życiu, obsesji, tragedii i śmierci węgierskiej Hrabiny, siostrzenicy Króla Polski Stefana Batorego, Elżbiety Batory. Postać ta zasłynęła w dziejach ludzkości jako "krwista hrabina". Dla jednych jest chorobliwym wynaturzeniem, mającym na koncie blisko 600 ofiar zabitych na szereg wymyślnych sposobów, dla innych zagubioną, kurczowo trzymającą się życia kobietą, która nie mogła poradzić sobie ze śmiercią męża i własnym życiem. Budzi grozę i romantyczną fascynację. W wielu legendach i podaniach przedstawia się ją jako wampira, uwielbiającego kąpiele w krwi dziewic. Czy można sobie wyobrazić lepszą inspirację dla Daniego Filtha? Chyba nie. Jak mówi: ''Nie chodzi tylko o kąpiele we krwi. Cała otoczka, wampiryczna żądza, lekki powiew okultyzmu, w końcu dyskryminacja sprawiają, że jest to postać czasami ważniejsza, ciekawsza od tych, które miały rzeczywisty udział w historii''. Liryki Daniego oprowadzają słuchaczy po Czachticach śladami szalonej Elżbiety, która przeżywa rozterki, słabości, doznaje erotycznych uniesień, w końcu bestialsko morduje. Rozentuzjazmowany Dani tak mówił o tej płycie: "Powstało coś w rodzaju gotyckiego soundtracku do filmu grozy. Już na naszej poprzedniej płycie było słychać elementy które tutaj rozwinęliśmy. ''Dusk...'' był kamieniem nagrobnym, który odkrył przed nami w pełni magię gotyku." W rolę Elżbiety Batory wcieliła się na płycie legendarna aktorka Ingrid Pitt, znana z klasyki filmów grozy. O jakości tego albumu niech świadczą nagrody przyznane przez czytelników francuskiego "Hard Rocka" - w ankiecie podsumowującej 1998 rok Cradle Of Filth wygrali w prawie wszystkich kategoriach! Konkretnie, pierwsze miejsce zajęli w zestawieniach: najlepszy zespół, najlepszy album, najlepszy wokalista, najlepszy klawiszowiec, najlepszy utwór, najlepsza okładka płyty. W wielu innych kategoriach, takich jak np. najlepszy perkusista, zajęli również czołowe miejsca! Nie ma jednak róży bez kolców. Sam zespół był bardzo niezadowolony z brzmienia płyty, szczególnie perkusji. Sarah opisywała wiele lat później, że początkowo była załamana brzmieniem CATB: ''Ta produkcja jest po prostu ohydna! Gdy po raz pierwszy to usłyszałam miałam łzy w oczach. Piosenki są niesamowite, ale mix jest przerażający. Brzmi tak, jakby słuchało się tego z głową w klozecie.'' Być może w swoim dążeniu do perfekcji muzycy COF przesadzali, bo płyta zyskała status kultowej. W 2000 roku Dani wypowiadał się na temat produkcji CATB nieco mniej emocjonalnie, chociaż wciąż dało się wyczuć rozczarowanie: ''Co prawda nie sądzę by był to nasz najlepszy materiał, jednak ten album jest wynikiem naszej pracy, naszych pomysłów i nie sposób się wyprzeć tego, że jest to album Cradle of Filth''.

Zbierający prestiżowe wyróżnienia, a mimo to czujący niedosyt związany z brzmieniem swojej ostatniej produkcji, zespół szybko przystąpił do nowych nagrań, które komponował podczas tras koncertowych. W efekcie w 1999 ukazała się EP pod tytułem "From the Cradle to Enslave". Przed nagraniami Nick Barker został zmuszony do odejścia z zespołu, przez rozżalonych brzmieniem perkusji na CATB pozostałych muzyków. Powodem rozstania był też charakter Nicka. ''Nick to facet, który nie potrafi żyć z ludźmi, ciągle kogoś wkurza" – mówił Dani. Barker długo pracy nie szukał. Szybko znalazł angaż w zespole kreowanym przez media na największych konkurentów COF – w norweskim Dimmu Borgir. W nagraniach wzięło udział dwóch nowych perkusistów, z których Was Sarginson (znany jako Dave Hirscheimer) zagrał i wystąpił w pierwszym teledysku zespołu, do utworu "From the Cradle to Enslave". Wideo wyreżyserował przyjaciel zespołu, twórca niszowych horrorów Alex Chandon. Sarginson nie zagościł jednak na stałe w składzie. Angaż dostał Szwed Adrian Erlandsson. Niektórzy uważają, że nagranie teledysku i odejście wspaniałego perkusisty, jakim niewątpliwie był Nicholas Barker, to koniec "klasycznego" Cradle Of Filth. Na "From the Cradle to Enslave" znalazły się tylko dwa nowe autorskie utwory, ale bardzo dobre covery Anathemy i The Misfits to wynagradzały. Mimo wszystko, porównanie nowej EP'ki w zestawieniu z kultowym "V Empire" wypada blado. Usprawiedliwieniem grupy jest jednak to, że według pierwotnych planów, miał to być maxi singiel, towarzyszący pierwszemu wydawnictwu wideo grupy – ''PanDemonAeon'', które zawiera dwie wersje teledysku, dokumentację z jego powstawania oraz fragmenty koncertu. "From the Cradle to Enslave" stał się bardzo popularny wśród fanów, którzy domagali się go na każdym koncercie. Dani żartował w Kerrang!: ''Musimy go grać na każdym koncercie... Czasem żałuję, że go nie skasowałem, nie musiałbym go grać już więcej.'' Zatrudnienie nowego perkusisty i wydanie EP'ki nie ustabilizowało jednak sytuacji kadrowej zespołu. Krótko po wydaniu "From The Cradle..." z grupy wyrzucony został Stuart Antsis, a za nim odszeł zaprzyjaźniony z gitarzystą Lecter. Cradle Of Filth znów czekało kompletowanie składu. Sytuacja w zespole była daleka od ideału.

Muzycy byli pokłóceni i zawiedzeni brzmieniem swojej ostatniej długogrającej płyty, fani po raz pierwszy dostali wydawnictwo, które nie do końca zaspokajało ich oczekiwania. Nowo przyjęty Adrian Erlandsson musiał zmierzyć się z legendą Nicka Barkera, a trzeba było jeszcze wypełnić braki kadrowe po odejściu Stuarta Antsisa i Lectera. Liczni hejtersi, na brak których zespół nigdy nie mógł narzekać, cieszyli już się, że wkrótce usłyszą wieści o rozpadzie znienawidzonej grupy. Tymczasem Cradle Of Filth, jak to ma w zwyczaju, zrobił malkontentom niezłego psikusa i stanął na nogi silniejszy niż wcześniej. Za złą atmosferę w zespole lider COF obwinia głównie Stuarta, który został z zespołu usunięty: ''Przyczyniła się do tego ta jedna osoba, która nie dość, że powodowała problemy to jeszcze próbowała wciągnąć w swe niecne zagrywki innych członków zespołu. Mogę stwierdzić, że ten gość spierdolił nam kilka miesięcy wspólnego grania''. Konfliktowi ludzie znaleźli się poza zespołem, a tymczasem na miejsce gitarzysty powrócił Paul Allender, który odszedł po nagraniu debiutu, ale jego kompozycje znalazły się jeszcze na ''Dusk.... and Her Embrace''. Osoba Paula przyczyniła się do scementowania zespołu. Z biegiem lat będzie on obok Daniego drugim filarem i ostoją zespołu. Miejsce klawiszowca zajął ceniony muzyk Martin Powell, znany chociażby z Anathemy i My Dying Bride. Z nimi w składzie grupa przystąpiła do realizacji kolejnego dzieła.

Nowe dokonanie Cradle Of Filth ochrzczone zostało nazwą "Midian". Pojawiło się w Halloween, 31 października 2000 roku. Album powstawał w Parkgate Studios w Anglii. Tytuł nawiązuje do biblijnych Midianitów, potomków Abrahama i jego ostatniej żony. Liryki zainspirowane zostały twórczością takich pisarzy jak Clive Barker (szczególnie powieścią ''Cabal'' oraz filmem "Nightbreed" na jej podstawie) i H.P. Lovecraft. ''Album ''Midian" całkiem serio mówi czym jest najwyższa miłość, nienawiść, próżność...'' - opisywał swoje teksty Dani. Zespół zaskoczył tą płytą wszystkich, szczególnie dużą grupę pesymistów twierdzących, iż po takich przetasowaniach w składzie COF się nie podniesie, a nawet jeśli, to traci swój orginalny styl. Dani tłumaczył to żartobliwie w ten sposób: ''Wierzę, że Cradle Of Filth żyje własnym życiem. Jest niezależnym bytem, który żywi się ludźmi, czyli nami, muzykami którzy współtworzą zespół''. Album ma inne, łagodniejsze od poprzedników brzmienie. Tym razem dokładnie takie, jakie chciał osiągnąć zespół. Gian: ''Ono jest... hmm bardziej rozmarzone, eteryczne, zwiewne... To rodzaj ucieczki. Jest inne, niż na wcześniejszych albumach''. ''Midian'' jest bardzo szybki. Wielu krytyków docenia idealny kompromis pomiędzy zdehumanizowaną sekcją rytmiczną, a szalenie poetyckimi, pełnymi najróżniejszych skrajnych uczuć lirykami Daniego. Niektórzy podejrzewali, że na płycie gra automat perkusyjny. Oburzony takimi stwierdzeniami Gian mówił: ''Używamy cyfrowej techniki nagraniowej i tyle. Wszystko, co słychać na płycie "Midian", jest prawdziwe, czarno-białe. Nie ma tu żartów, kombinowania. Wszystkie partie instrumentalne zostały zagrane naprawdę, to jest prawdziwa muzyka, prawdziwy metal". Najwięcej kontrowersji wzbudził trwający niespełna minutę przerywnik ''Satanic Mantra'', który podniósł ciśnienie u co niektórych stróżów moralności. Sam zespół odcina się od zarzutów o modły do Szatana. ''Nie czujemy się przynależni do żadnego z nurtów ideologicznych, nie jesteśmy wyznawcami żadnej religii'' – mówił Gian. Dani rozwinął natomiast, co oznacza dla niego postać Szatana, często pojawiająca się w jego lirykach: ''Szatan to tylko etykieta, która służy do opisania ludzi niereligijnych i wolnomyślicieli. Tak naprawdę przesłaniem Cradle Of Filth jest stwierdzenie, że jeśli tylko wierzysz w siebie, wszystko jest możliwe''. Tak też zrobili muzycy COF. Po trudnym okresie zespół odzyskał wiarę w siebie i pasję tworzenia. Cradle Of Filth, zamiast zgodnie z przewidywaniami i nadziejami nieżyczliwych osób upaść, nie tylko ugruntował swoją znakomitą pozycję, ale osiągnął największy sukces komercyjny w historii. Między innymi dlatego coraz częściej grupa była obiektem ataków ze strony ortodoksyjnych miłośników ''czarnego metalu''. Zarzucano im podszywanie się pod black, gdy tymczasem systematycznie oddalają się od tej stylistyki. Krytykanci nie zauważyli najwyraźniej, że muzycy zespołu od dawna się w ten sposób nie klasyfikowali. Paul: ''Nie uważam nas za zespół black metalowy, ale raczej za ekstremalny zespół metalowy. Z mojego punktu widzenia ludzie uważają nas za blackową grupę ze względu na to jak się ubieramy. Kiss też się tak kiedyś ubierali ale nikt nie nazwie ich zespołem black metalowym''. Wtórował mu Dani, podkreślając jednocześnie siłę Cradle Of Filth: ''Jesteśmy teraz najlepiej sprzedającym się zespołem black metalowym. Nie jesteśmy najlepsi, jesteśmy najwięksi. A najdziwniejsze jest to, że nie uważam już nas za black metalowy zespół''.

Jak się miało okazać, ''Midian'' była ostatnią płytą nagraną przez zespół pod szyldem Music For Nations. Grupa
nie przedłużyła kontraktu, ponieważ wytwórnia próbowała ingerować w poczynania artystyczne muzyków. Sprawa dotyczyła podobno oprawy graficznej albumu "Midian", którą zajął się znany plastyk J.K. Potter. W promocji płyty wykorzystano teledysk - tym razem zilustrowano obrazem utwór "Her Ghost in The Fog". Reżyserem był ponownie, jak w przypadku ''From The Cradle To Enslave'' Alex Chandon. Fragmenty ''Midian'' wykorzystano w filmie Chandona "Cradle Of Fear", w którym główną rolę zagrał Dani, a inni muzycy pojawili się jako statyści. Daniego na srebrnym ekranie nie mieliśmy okazji jednak zobaczyć, gdyż z uwagi na wielką dawkę przemocy, film nie został dopuszczony do kin. ''Jest to opowieść o psychopacie, seryjnym mordercy nazwiskiem Kamper. Generalnie jest to bardzo brutalny film. Całość obrazu to cztery krótkie historie, trochę jak opowieści z krypty'' - Dani. Godne odnotowania jest to, że na "Midian" po raz pierwszy w twórczości COF, pojawił się kultowy aktor Doug Bradley (znany głównie jako Pinhead z serii "Hellraiser"), który wzbogacił płytę swoim niepowtarzalnym głosem. Jak doszło do spotkania z kultowym aktorem opowiadał Dani: ''Ingrid, która na płycie "Cruelty And The Beast" wcieliła się w rolę Elżbiety Batory, znała Bradley'a. Wiesz, zgrana paczka aktorów występujących w strasznych filmach... Po nagraniu z nami płyty dostała od wytwórni kilka sztuk "Cruelty And The Beast" i wpadła na pomysł, żeby rozesłać je przyjaciołom jako prezenty bożonarodzeniowe. Jeden z tych prezentów trafił do Douga, który w ten sposób dowiedział się o istnieniu Cradle Of Filth''.

Odchodząc z Music For Nations, zespół uzyskał upragnioną pełną wolność artystyczną, powołując do życia Abracadaver, własną wytwórnię. Pierwszym wydawnictwem sygnowanym jej logo, było EP "Bitter Suites to Succubi", które ukazało się 10 czerwca 2001 roku. Poza znakomitymi nowymi nagraniami (tworzonymi z myślą o edycji specjalnej "Midian"), na albumie znalazły się trzy nowe wersje utworów z debiutu oraz cover Sisters Of Mercy. Zespół kontynuował politykę kręcenia teledysków, za które wciąż odpowiadał jeszcze Alex Chandon. Tym razem powstały aż trzy obrazy ("Born in a Burial Gown", "No Time to Cry" oraz, w wersji ohydnej i bardzo ohydnej, "Scorched Earth Erotica"). Zupełnie unikatową sytuacją w historii COF jest to, że ''Midian'' i "Bitter Suites to Succubi" są jedynymi kolejnymi albumami nagranymi przez taki sam skład. Jednak to, że sytuacja jest tylko wyjątkiem potwierdzającym regułę, objawiło się już wkrótce z siłą trzęsienia ziemi.

Niedługo po wydaniu "Bitter Suites to Succubi" odszedł Robin Mark Eaglestone, znany szerzej jako Robin Graves. Obok Daniego był to najdłużej grający w zespole muzyk bez przerwy, kultowa postać wśród fanów zespołu. Swoją decyzję tłumaczył tym, że ciężko pogodzić mu życie prywatne i grę w zespole. Nieoficjalnie mówiło się jednak o znacznych rozbieżnościach w wizji dalszej drogi artystycznej zespołu. Robinowi, miłośnikowi klasycznego blacku, ciężko było zaakceptować systematyczne oddalanie się muzyki grupy od kanonów czarnego metalu. W odróżnieniu od innych muzyków nie był on zadowolony z łagodniejszego brzmienia ''Midian''. Będąc raczej zamkniętym w sobie człowiekiem, rzadko wspominał o tym w wywiadach. ''Ja chciałem, żeby ten materiał był bardziej agresywny, brutalniejszy, ale chyba mi się nie udało'' wspominał ironicznie parę miesięcy po premierze. Tymczasowym, a jak się okazało później etatowym, basistą grupy został Dave Pybus (kolejny w szeregach COF muzyk znany z Anathemy), który pojechał w trasę koncertową. Niedługo później fani ponownie otrzymali elektryzującą informację - z grupy odszedł wieloletni gitarzysta Gian. W krótkim oświadczeniu powiadomił, że zamierza kontynuować karierę muzyka oraz pozostaje z członkami zespołu w koleżeńskich relacjach. Gian również nie wyjaśnił powodu swojego odejścia. Nieoficjalnie mówiło się, że gitarzysta zatracił gdzieś pasję do muzyki i potrzebował odpoczynku. Zdaje się to potwierdzać Dani, który dał później do zrozumienia, że spodziewał się takiej decyzji gitarzysty. ''On od dłuższego czasu odpływał w nieznane ze swoimi myślami'' - wspominał lider COF. W opinii wielu fanów odejście Robina i Giana to moment przełomowy, po którym Cradle Of Filth już nie jest tym samym zespołem. Dość powiedzieć, że jedynym muzykiem pojawiającym się na każdej płycie pozostał w tej chwili Dani. Niepokojących się o przyszłość grupy fanów, mogło dodatkowo martwić, że pojawiły się dwie płyty przekrojowe. ''Lovecraft & Witch Hearts'' ukazała się wiosną roku 2002 i stanowiła podsumowanie współpracy Wampirów z Music For Nations. Poza znanymi utworami znalazły się na niej kawałki bonusowe z różnych płyt. Nie jest to typowe "the best of" zespołu, gdyż podsumowuje jedynie okres współpracy z jedną wytwórnią. Pierwsza oficjalna koncertówka COF, ''Live Bait For The Dead'', wydana została latem 2002 roku. Koncert, którego możemy posłuchać odbył się w Nothingham Rock City, 14 kwietnia 2001. Do wydawnictwa dołączono dodatkowy dysk, na którym znajdują się multimedialne dodatki (w tym teledysk do "No Time to Cry"). Równolegle pojawiło się wideo z zapisem tego samego koncertu i filmem dokumentalnym. Po krótkim okresie stabilizacji, niezwykle płodnym artystycznie, obfitującym w niezapomniane płyty i koncerty, zespół znów zawisł nad krawędzią przepaści, podobnie jak 3 lata wcześniej. I ponownie, na złość oponentom, wyszedł z opresji zwycięsko. Gdy liczne grono nieżyczliwych grupie osób zacierało ręce, grupa pracowała już nad nowym materiałem w pięcioosobowym składzie.

Zanim fani mogli się przekonać w jakiej formie kompozytorskiej jest zespół z Davem Pybusem w roli nowego basisty, czekało ich niemałe zaskoczenie. Dani postanowił bowiem skierować zespół w rejony show biznesu do tej pory niedostępne dla ekstremalnych metalowych kapel. Mając świadomość swoich osiągnięć i pozycji, a jednocześnie olbrzymie ambicje, na których realizację potrzeba naprawdę dużych pieniędzy, COF podpisało kontrakt z molochem wydawniczym kojarzonym z plastikowym popem z czołówek list przebojów - Sony Music Entertainment. Dave: ''Powodem, dla którego podpisaliśmy tę umowę, jest chęć zrealizowania własnych ambicji, właśnie takich, jak prawdziwa orkiestra, prawdziwy chór, jeszcze lepsza produkcja''. Wielu fanów przecierało jednak oczy ze zdumienia. Czyżby Cradle Of Filth zdecydowało się znacznie złagodzić i ugrzecznić swoją twórczość? O tym, że nic takiego nie miało miejsca mogli przekonać się ci, którzy 6-ego marca 2003 roku udali się do sklepów. Tego dnia światło dzienne ujrzał album "Damnation And A Day", na którym próżno szukać kompromisów z wielkim biznesem. Dzięki bytności w Sony grupa mogła zaangażować do nagrań Filmową Orkiestrę Symfoniczną z Budapesztu oraz profesjonalny chór z tego miasta. Producentem płyty został gitarzysta Anthrax, Rob Caggiano, który spisał się znakomicie. Czasem jego perfekcjonizm irytował muzyków. ''Zdarzało się tak, że graliśmy jakiś kawałek przez 10 godzin, a Rob mówił nam, że on nie brzmi dobrze'' - wspominał Dave. Album powstał w pięcioosobowym składzie, ponieważ grupa postanowiła nie szukać następcy Giana. Wszystkie gitarowe partie wykonał więc Paul Allender, a wspomagał go Martin Powell. Liczne partie orkiestry i chóru nadają płycie iście epicki rozmach. Dani mówił, że z początku orkiestra była nieco zdezorientowana. ''Po raz pierwszy nagrywali muzykę do podkładu rytmicznego na podstawie blastów. Trochę ich to zaszokowało ale odegrali to wspaniale''. Przewodni temat liryk na "Damnation And A Day" oscyluje wokół wątków biblijnych. Obeznani z literaturą odnajdą tu liczne nawiązania do ''Raju Utraconego'' Miltona. Narrację powierzono aktorowi Dave'owi McEwenowi, znanej postaci kina grozy, który zagrał m.in. obok Daniego w filmie ''Cradle Of Fear''. Płyta jest długa. Znajduje się na niej aż 17 utworów (licząc interludia, intro i outro). Płyta "Damnation And A Day" zebrała pozytywne recenzje. Często podkreślano, że olbrzymia dawka nowej muzyki pokazała iż COF nie brak energii i świeżych pomysłów, także w zmienionym składzie. Niektórzy tylko narzekali, że choć na albumie znajdują się momenty wybitne, to w ogólnym rozrachunku płyta jest trochę za długa. Pojawiły się dwa teledyski, do których powstania po raz pierwszy w historii zespołu nie przyczynił się Alex Chandon. "Babalon A.D. (So Glad For The Madness)" nakręcił WIZ, który ma na koncie współpracę m.in. z Marilyn Manson, natomiast za kamerą wideo do utworu "Mannequin" stanął Thomas Mignone znany ze współpracy m.in. z Mudvayne, Slipknot, Type O'Negative i Sepulturą. Dodatkowo animacją zilustrowany został "Serpent Tongue", a fragmentami koncertów "The Promise Of Fever". Zespół promował swoje dzieło grając m.in. na słynnym objazdowym festiwalu Ozzy'ego Osbourne'a - OzzFest. COF mieli okazję spotkać tam legendarnego wokalistę Black Sabbath. Dave wspomina: ''Widziałem Ozzy'ego codziennie, nie jak grał, ale za sceną. Sprawiał wrażenie kogoś, kto nie chce, aby go zaczepiano. On jest już stary, więc raczej nikomu nie przychodzi do głowy, żeby mu zawracać głowę. Przykro mi, że tak było. Widywałem go też skaczącego na skakance. Ja mam znacznie mniej lat niż on, ale czegoś takiego nie potrafię''. W tym czasie szczególnie dużo mówiło się o konflikcie pomiędzy Cradle Of Filth, a Dimmu Borgir. O ile po części jest on z pewnością wymysłem prasy, która kreowała ich od lat jako rywali walczących o tę samą publiczność, to ciężko zaprzeczyć, że w pewnym momencie stosunki pomiędzy grupami nie wydawały się najlepsze. Jeszcze podczas trasy promującej ''Midian'' Paul żalił się: ''Wkurza mnie, że we wszystkim nas naśladują. Na jeden z naszych koncertów w Niemczech przyszedł ich menedżer i z otwartą paszczą oglądał to, co działo się na scenie. Mogę zagwarantować, że na następnej trasie Dimmu Borgir będą mieli dokładnie to samo''. Jednak z upływem lat emocje opadały. Podczas wywiadów promujących DAAD, Dani deklarował i pytał retorycznie: ''Nigdy nie było żadnej rywalizacji między nami a Dimmu Borgir. Czy robilibyśmy muzykę po to tylko by być lepszymi od Dimmu Borgir? Gdzie tu cel, pasja i miłość do samej muzyki?''. Z czasem wszystko zostało obrócone w żart, a relacje pomiędzy legendarnymi zespołami uległy znacznej poprawie. Ponownie Dani: ''Trudno porównywać naszą muzykę do Dimmu Borgir, chyba że pod obserwację weźmiemy oprawy graficzne i teledyski, a w szczególności ilość pojawiających się roznegliżowanych kobiet - tu niewątpliwie jest rywalizacja''.

Prace nad kolejnym albumem, muzycy Cradle Of Filth rozpoczęli już podczas wielkiej (109 koncertów) trasy promującej "Damnation And A Day". Grupa ponownie zmieniła wytwórnię. Postanowiła nie przedłużać kontraktu z Sony i podpisała umowę ze znaną firmą Roadrunner Records. O powodach rozstania z gigantem mówił Dave: ''Jednym z powodów, dla których chcieliśmy rozstać się z Sony było to, że my mieliśmy wiele pomysłów, ale one ich niespecjalnie interesowały''. Wtórował mu Dani: ''Byliśmy jednym z wielu zespołów w tej wytwórni i nie byliśmy dla nich zbytnio ważni''. Do COF dołączył na stałe gitarzysta, który do tej pory wspomagał zespół na koncertach podczas trasy promującej "Damnation And A Day" - James McIlroy. Tym samym kolejne dzieło powstawało znów w sześcioosobowym składzie.

Debiutancka płyta dla Roadrunnera - "Nymphetamine" - ujrzała światło dzienne 27 października 2004. Pierwsze co ją wyróżnia to rezygnacja z formuły albumu koncepcyjnego (chociaż niektórzy doszukują się powiązań - począwszy od tytułu, większość utworów nawiązuje do femme fatale, tezę zdaje się też potwierdzać okładka i inne grafiki autorstwa Matta Lombarda). Tytuł jest autorstwa Daniego: ''To niejako połączenie dwóch wyrazów. Nimfomanka i amfetamina. Chodzi o połączenie tych dwóch sfer. Połączenie kobiety i narkotyku''. Liryki inspirowane są twórczością m.in. Edgara Alana Poe i H.P. Lovecrafta. W tytułowym kawałku zaśpiewała gościnnie Liv Kristine, znana m.in z Theatre of Tragedy i Leave's Eyes. Ten zresztą utwór - umieszczony w samym środku płyty, prawie 10-o minutowy, rozbudowany, jest sercem albumu. Potwierdza to Paul: ''Temat "Nymphetamine" to bezsprzecznie najważniejszy, kulminacyjny punkt krążka''. Nie jest więc przypadkiem, że wszystkie utwory poprzedzające tytułowy, jak i następujące po nim, schodzą na dalszy plan. Dla wielu krytyków to właśnie jest jednak największa wada tej płyty. Nawet, jeśli był to zabieg celowy, to słuchacz może być zdezorientowany. Stylistycznie zespół praktycznie zupełnie porzucił już black metal, idąc tym razem w stronę klasyki heavy metalu. Dużo na "Nymphetamine" solówek, co wyraźnie kontrastuje z poprzednim albumem. Niektóre utwory charakteryzuje wręcz galop, bezsprzecznie kojarzący się z Iron Maiden. Na płycie znalazł się także najłagodniejszy utwór w historii Cradle Of Filth – patriotyczna ballada ''English Fire'', będąca kolejną demonstracją przywiązania Daniego do swojego kraju: ''Narodowość jest dla mnie bardzo ważna. Nie jestem jednak faszystowski w tym utworze. Po prostu jestem dumny z mojego kraju''. Ewolucję przeszły też stroje scencizne muzyków. Od od klasycznego black metalowego stuffu na debiucie, przez praktycznie brak makijażu na kolejnych płytach, aż do stylu przypominającego cenobitów z filmu "Hellraiser" w czasach "Damnation And A Day" i "Nymphetamine". Na albumie, podobnie jak na "Midian", można też usłyszeć aktora Douga Bradleya. Nawiązań do ''Midian'' jest zresztą więcej – dwa utwory są kontynuacją opowieści rozpoczętych na tamtym albumie. Producentem płyty, tak jak w przypadku "Damnation And A Day" był Rob Caggiano, którego wspomagał inżynier dźwięku Dan Turner. Za mix odpowiada Colin Richardson. W większości album powstał w Parkgate Studios. Utwór ''Nymphetamine'' (konkretnie jego środkowa część) wzbogacony został znakomitym, klimatycznym teledyskiem, który wyreżyserował Dani Jacobs (odpowiedzialny też m.in. za teledyski Dirty Americans i 36 Crazyfists). Wystąpiła w nim także Liv Kristine. Mówi Dave: ''Teledysk opowiada historię kobiety, która najpierw ratuje życie, a później zniewala, by w końcu porzucić. Obrazy są celowo niejednoznaczne po to, by widz mógł je dowolnie zinterpretować. Teledysk jest bardziej niepokojący i mroczny dzięki temu, że nie pokazuje wszystkiego wprost''. Po wydaniu "Nymphetamine" zespół ruszył w trasę "Swansong For A Nations". Zapowiedziany został kolejny teledysk, tym razem do utworu "Gilded Cunt", chociaż niektórzy szeptali cicho o coverze Cliffa Richarda "Devil Woman" (który pojawił się na specjalnej edycji płyty, a zaśpiewał w nim gościnnie sam King Diamond). Ani jedni ani drudzy nie mieli jednak racji - drugi teledysk tym razem nie powstał. Zespół został natomiast nominowany do nagrody Grammy w kategorii Best Metal Performance.

Płyta ''Nymphetamine'' pojawiła się 10 lat od debiutu płytowego COF dla Cacophonous. Muzycy mieli za sobą długą, trudną drogę ozdobioną wspaniałymi płytami, zwiedzili świat podczas długich tras koncertowych. Nic dziwnego, że zaczęto pytać członków grupy o zapatrywania na przyszłość. Taki rodzaj muzyki i podróżniczy tryb życia wymaga przecież dużo siły. Dave: ''Nie stajemy się młodsi ale chcemy trwać, prezentować nowe pomysły, na pewno nie zmienimy się tak, jak niektóre zespoły, które zupełnie zbezcześciły swoją historię i ludzie już ich nie chcą słuchać. My się swojej historii nie wstydzimy i na pewno będziemy ją szanować. Będziemy szerzyć szaleństwo na świecie. Zostało nam wiele do zrobienia''. Paul dostrzega jednak różnicę pomiędzy COF kiedyś, a dziś: ''Ta energia, która nas rozsadzała na początku lat 90-ych już nie powróci. Teraz Cradle of Filth to dojrzały emocjonalnie zespół''. Muzycy mają świadomość swoich sukcesów i tego, że są inspiracją dla wielu młodych zespołów, ale podchodzą do sprawy z dystansem. ''Wolę nie myśleć, że jesteśmy takimi mądralami'', żartuje Dave. Aby tradycji stało się za dość grupy nie ominęły roszady personalne. Z powodu problemów ze zdrowiem Dave Pybus nie pojechał w trasę po Europie, a jego miejsce zajął Charles Hedger, miłośnik okultyzmu, fan COF i nauczyciel gry na gitarze. Po powrocie do kraju, zespół z powodu problemów zdrowotnych opuścili klawiszowiec Martin Powell. Krótko później odszedł także gitarzysta James McIlroy, który chciał doprowadzić do końca inne projekty. Wciąż pozostawał jednak w kontakcie z zespołem i jak się miało okazać, po latach wróci w szeregi grupy. Teraz jednak na miejsce Jamesa szybko wskoczył, sprawdzony już w scenicznym boju Charles Hedger, a do roli basisty wrócił Dave. W takim składzie, bez nominalnego klawiszowca, ale z aranżerem orkiestry Danielem Presleyem, z którym grupa współpracowała już na na dwóch ostatnich płytach, zespół rozpoczął prace nad kolejnym albumem.

Pisanie materiału na następcę "Nymphetamine" rozpoczęło się pod koniec 2005 roku. Ponieważ zespół nie posiadał w swoich szeregach klawiszowca, na grudniową trasę po Wielkiej Brytanii zaproszono wieloletnią znajomą muzyków - Rosie Smith. Okres świąteczno - noworoczny upłynął Cradle Of Filth pod znakiem odpoczynku i pracy nad nowym albumem. Wykorzystując jedną z przerw w pracy, Dani poślubił swoją wieloletnią partnerkę, Toni. Wiosną 2006 grupa uzbrojona w pomysły weszła do The Chapel Studio, by ponownie pod okiem Roba Caggiano, finalizować pracę nad albumem. Cisza przerywana sporadycznymi doniesieniami ze studia i prezentacją okładki, autorstwa Samuela Arayi trwała, aż do lata, gdy Cradle of Filth wyruszyło w identycznym składzie jak w grudniu 2005 roku w trasę po wielkich rockowo-metalowych festiwalach. Zagrali m.in. na Rock am Ring, Sauna Open Air i Graspop, obok takich sław jak Guns n' Roses czy Metallica. Fani na całym świecie na próżno jednak doszukiwali się w setlistach jakiegoś nowego utworu. Muzycy podsycali ciekawość w licznych wywiadach. Dani mówił: ''Nie chcę powiedzieć, że nowe utwory są eksperymentalne, ale z pewnością testujemy granice tego, co możemy zrobić... Wiele z tych piosenek jest naprawdę rytmicznych, prawie thrashowych, ale są jednocześnie bardzo chwytliwe''. Sam tytuł, "Thornography", kolejny raz będący wymyślonym przez Daniego słowem, lider COF wyjaśniał jako ''obsesję ludzkości na punkcie grzechu i samej siebie''. Pierwszym muzycznym zwiastunem nowej płyty, był dopiero utwór "Dirge Inferno", opublikowany na stronach Roadrunner Records 25 sierpnia. Niedługo później pojawiła się e-kartka z kolejnymi dwoma utworami, które wywołały olbrzymie poruszenie. Chociaż zespół zapowiadał, że chce sprawdzić jak daleko może się posunąć, to chyba nikt nie oczkiwał aż tak zaskakującego rezultatu. Dla osoby znającej twórczość Cradle Of Filth na wylot, będzie to płyta zupełnie inna od dotychczasowych. Bardzo mało tu klawiszy, pojawia się co najwyżej klasyczne pianino. Utwory są również prostsze niż dawniej, właściwie połowa płyty opiera się o schemat zwrotka - refren - zwrotka! Dominują gitary i chwytliwe, przebojowe riffy. Dość niecodziennym pomysłem było promowanie albumu, przy pomocy teledysku do piosenki, traktowanej jako bonus do płyty, w dodatku nie będącej autorskim utworem Cradle Of Filth - mowa tu o "Temptation" synthpopowego tria Heaven 17. Ciężki do przełknięcia dla ortodoksów był także gościnny występ Villa Valo, wokalisty HIM. Obecność Valo, Dani tłumaczył następująco: ''Sam fakt, że Ville śpiewa na naszej płycie jest niezamierzoną prowokacją, chociaż ja poznałem Villego jeszcze w 1997, kiedy dał mi swoje demo. Poza tym on idealnie pasuje do roli lorda Byrona. Nawet wygląda trochę jak on''. W coverze ''Temptation'' zaśpiewała wokalistka na co dzień obracająca się w klimatach country-pop, Dirty Harry. Na "Thornography" możemy usłyszeć także pierwszą w historii grupy, kompozycję instrumentalną napisaną na gitary - ''Rise of the Pentagram'', autorstwa Paula Allendera. Również Dani postanowił zaskoczyć słuchaczy i zaśpiewał parę fragmentów czystym głosem. Okazało się, że okładka, na której po raz pierwszy w historii, logo COF nie zajmowało centralnej pozycji, dobrze oddawała ilość nowości i zmian. Nie dotyczyły one tylko muzyki i grafiki. Także tematyka utworów się zmieniła. Nakęcony później teledysk do utworu "The Foetus Of A New Day Kicking" nawiązywał np. do futurystycznego filmu "Mad Max". Dla części starych fanów była to rzecz ciężka do zrozumienia, chociaż większość przyznawała, że nie można odmówić nowym kompozycjom uroku i thrashowej przebojowości. Cradle Of Filth po raz kolejny udowodniło, że kroczy własnymi ścieżkami. Co ciekawe, udowodniło też, że nawet w nieco odmiennym stylu potrafi znakomicie się realizować, nie zatracając jednocześnie charakterystycznych cech własnej twórczości. Pomimo wszystkich zmian wciąż nie ma wątpliwości, że to płyta Cradle Of Filth.

W samym zespole doszło do kolejnej, ukrywanej w celach marketingowych, zmiany składu. Cradle Of Filth opuścił perkusista Adrian Erlandsson. Dla wnikliwych obserwatorów nie było to zaskoczeniem - Szwed coraz więcej czasu poświęcał innym muzycznym projektom, próżno też było go wypatrywać w teledysku ''Temptation''. Ostatecznie wiadomość o odejściu muzyka, została potwierdzona wraz z rozpoczęciem trasy koncertowej. Adrian napisał w pożegnalnym komunikacie, że ''ma poczucie, że odchodzi będąc na szczycie, bo ''Thornography'' to niewątpliwie najlepsze wspólne dokonanie''. Miejsce za bębnami zajął Czech mieszkający w Anglii, Martin 'Marthus' Skaroupka. Z nim w składzie grupa wyruszyła w trasę po Europie i Amerykce Północnej. Zespół wrócił na ten kontynent również jesienią 2007 roku, aby zagrać jako headliner trasy The Rockstar Viva La Bands Tour, która promowała drugą kompilację gwiazdy MTV Bama Margery. Wcześniej premierę miały dwa teledyski promujące ''Thornography'' - ''Tonight In Flames'' oraz ''Foetus Of a New Day Kicking''. Obydwa znalazły się na wydanej w lutym 2008 specjalnej edycji płyty. Jej zawartość najlepiej przedstawił Dani: ''Utwory na edycję specjalną zostały napisane podczas sesji ''Thornography'', a dopracowane krótko później... Są to ''Murder In The Thirst'', nasze klasyczne intro. Tytuł zaczerpnęliśmy z tekstu piosenki ''Cemetery And Sundown''. ''The Snake-Eyed And The Venomous'' jest swego rodzaju odpowiedzą na krytykę, dużo w nim przenośni. ''Halloween 2'' został ponownie zmixowany i zremasterowany przez Andy'ego Sneapa, brzmi teraz odrobinę lepiej niż na soundtracku filmu ''Underworld 2'', jedynej płycie na której był do tej pory dostępny. ''Courting Baphomet'' to kolejna pieśń utrzymana w duchu ''Her Ghost In The Fog'', ona również obfituje w przenośnie. ''Stay'' jest coverem Shakespear's Sister, który odpowiednio podkręciliśmy, brzmi teraz jak bardziej symfoniczna wersja ''Nymphetamine''. ''Devil To The Metal'' jest celebracją wszystkiego co mroczne. Z powodzeniem mógłby się znaleźć na ''V Empire...'', jest naprawdę szybki i brutalny''. Grupa rozpoczęła również pracę nad kolejnym albumem. Paul zapowiadał: ''Mamy już cztery nowe piosenki i muszę powiedzieć, że są one... szybsze, niż utwory z "Thornography", brzmią jak stare dzieła Cradle Of Filth.''

"Godspeed On the Devil's Thunder" było dokładnie takie, jak zapowiedział Paul. Po premierze
w październiku 2008 roku fani mogli się przekonać, że zapowiadana zmiana kursu po "Thornography" i powrót do klimatu rodem z "Cruelty And The Beast", stały się faktem. Do współpracy ponownie zaproszono nieocenionego Douga Bradley'a, który tym razem wcielił się w prostać Gillesa de Rais, francuskiego arystokraty, który zaczynał jako bohaterski towarzysz Joanny D'Arc, a skończył w roli mordercy dzieci i okultysty. Epicka atmosfera niemal wylewa się z głośników. Praktycznie każdy utwór poprzedzony jest słowami narratora. Niektóre przepełnione mrokiem kompozycje, wprost nawiązują do klasycznych pozycji Cradle Of Filth. Album promowano dwoma teledyskami - "Honey and Sulphur" oraz "The Death of Love". Ten drugi nakręcony został w legendarnym Pinewood Studios, w którym powstawały m.in. klasyczne filmy o przygodach Agenta 007, Jamesa Bonda. Niestety na potrzeby telewizji skrócono utwór (podobnie jak miało to miejsce w przypadku "Her Ghost in The Fog"), co tym razem miało bardzo niekorzystny efekt. Fani mogli jednak być usatysfakcjonowani nową muzyką grupy. Krytyka także doceniła album. Mimo niewątpliwego sukcesu artystycznego, z biegiem czasu dowiadujemy się jednak, jak niezadowolone z takiego obrotu sprawy musiało być Roadrunner, które chciało zespołowi zatrudnić... songwritera. Nagranie mroczniejszego, bardziej agresywnego albumu odbiło się na sprzedarzy płyty, co z punktu widzenia wytwórni było oczywiście bardzo niekorzystne. Zgodnie z obyczajem po premierze zespół ruszył w trasę koncertową. Objazdowe festiwale, którym potronowało COF, "The Darkest Tour: Filth Fest", przetoczyły się wczesną zimą przez Europę Zachodnią i w środku wiosny przez Europę Środkową. Cradle Of Filth dobrali sobie wyborne towarzystwo. Podczas pierwszej części wspomagali ich Gorgoroth, Moonspell, SpeticFlesh i Asrai, a podczas drugiej Moonspell, Turisas i Dead Shape Figure. Niestety tym razem zabrakło na scenie Sary Jezebel Devy, która po latach współpracy z Cradle Of Filth, postanowiła skupić się na rozwoju kariery solowej. Rok po premierze "Godspeed On the Devil's Thunder" można było nabyć ukończoną wreszcie, a zapowiadaną od lat, książkę Daniego i Gavina Baddeley'a, "The Gospel Of Filth, w której historia zespołu jest punktem wyjścia do rozważań o mrocznej sztuce. Fani, którzy się pośpieszyli, mogli nawet kupić pozycję oprawioną w skórę z podpisami autorów i dodatkowym rozdziałem, w którym Dani dzieli się opowieściami z tras koncertowych. 

Cradle Of Filth wypełniając kontrakt opuściło szeregi Roadrunner Records i przeniosło się do Peaceville Records, w której byli największym zespołem. Gwarantowało im to szczególne podejście i pełną wolność artystyczną. W składzie znanym z "The Darkest Tour: Filth Fest" zespół pracował w skupieniu nad kolejnym albumem. W sporadycznych komunikatach ujawniono tylko, że płyta będzie ponownie koncept-albumem, a główną postacią będzie Lilith. Lawina informacji pojawiła się wczesną jesienią, gdy wytwórnia uruchomiła stronę poświęconą kolejnemu dziełu COF. Później wszystko poszło już szybko - premiera teledysku "Forgive Me Father (I Have Sinned)" i w końcu samej płyty pierwszego listopada 2010 roku. "Darkly, Darkly, Venus Aversa" zostało przyjęte bardzo dobrze, zarówno przez krytykę jak i fanów. Muzyka była pełna mocy, jakby na przekór pojawiającym się stwierdzeniom, że Cradle Of Filth to zespół starzejący się i mający najlepsze czasy już za sobą. W najnowszych kompozycjach, ponownie znalazło się bardzo wiele odniesień do klasycznych płyt grupy z lat dziewięćdziesiątych. Ponieważ nie zabrakło także nawiązań do późniejszych dokonań COF, można zaryzykować stwierdzenie, że na "Darkly, Darkly, Venus Aversa" zespół ponownie określił swój styl eksponując wszystko co w nim najlepsze! Sam Dani mówi o tej płycie następująco: "Bez dwóch zdań to jest najszybszy i najbrutalniejszy album, jaki udało nam się do tej pory stworzyć. Jest jak Iron Maiden na cracku na cmentarzysku aniołów!". Kontynuuje: "Album jest naszą najmroczniejszą i najbardziej złowrogą opowieścią." W słowach Lorda Filtha jest dużo racji!

Obok bardzo dobrego przyjęcia albumu, lidera Cradle Of Filth spotkała w 2010 roku także inna przyjemność. Dani Filth zwyciężył w wyborach na ikonę Hrabstwa Suffolk, zostawiając w pokonanym polu miedzy innymi tradycyjne piwo Adnams.

Long live the 'Filth!
Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi.



Line up


1991 - 1992

Dani Filth - wokal
Paul Ryan - gitara
Benjamin Ryan - klawisze
John Richard - bas
Darren White - perkusja

1992 - 1993
Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Paul Ryan - gitara
Robin Eaglestone - bas
Darren White - perkusja

Benjamin Ryan - klawisze

1993 - 1996
Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Paul Ryan - gitara
Benjamin Ryan - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Nicholas Barker - perkusja

1996
Dani Filth - wokal
Jared Demeter* - gitara
Stuart Antsis - gitara
Damien Gregori - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Nicholas Barker - perkusja

Sarah Jezebel Deva - wokal (
muzyk sesyjny)
* postać fikcyjna

1996 - 1997
Dani Filth - wokal
Gian Pyres - gitara
Stuart Antsis - gitara
Damien Gregori - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Nicholas Barker - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

1997 - 1999

Dani Filth - wokal
Gian Pyres - gitara
Stuart Antsis - gitara
Les "Lecter" Smith - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Nicholas Barker - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

1999

Dani Filth - wokal
Gian Pyres - gitara
Stuart Antsis - gitara
Les "Lecter" Smith - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Was Sarginson* - perkusja
*znany jako Dave Hirscheimer
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

1999 - 2000

Dani Filth - wokal
Gian Pyres - gitara
Stuart Antsis - gitara
Les "Lecter" Smith - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

2000 - 2001

Dani Filth - wokal
Gian Pyres - gitara
Paul Allender - gitara
Martin Powell - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

2001 - 2002
Dani Filth - wokal
Gian Pyres - gitara
Paul Allender - gitara
Martin Powell - klawisze
Robin Eaglestone - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)
Dave Pybus - bas (koncerty)

2002

Dani Filth - wokal
Gian Pyres - gitara
Paul Allender - gitara
Martin Powell - klawisze
Dave Pybus - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

2002 - 2003

Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Martin Powell - klawisze
Dave Pybus - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

2003 - 2005

Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
James McIlroy - gitara
Martin Powell - klawisze
Dave Pybus - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

2005

Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
James McIlroy - gitara
Martin Powell - klawisze
Charles Hedger - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

2005 - 2006

Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Charles Hedger - gitara
Dave Pybus - bas
Adrian Erlandsson - perkusja
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)
Rosie Smith - keyboard (muzyk sesyjny)

2006 - 2008

Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Charles Hedger - gitara
Dave Pybus - bas
Martin Skaroupka - perkusja
Rosie Smith - keyboard (muzyk sesyjny)
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny)

2008

Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Charles Hedeger - gitara (muzyk sesyjny)
Dave Pybus - bas
Martin Skaroupka - perkusja
Rosie Smith - keyboard (koncerty)
Sarah Jezebel Deva - wokal (muzyk sesyjny

2008 - 2009

Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Charles Hedger - gitara
Dave Pybus - bas
Martin Skaroupka - perkusja
Ashley Ellylon - keyboard (muzyk sesyjny)

2009 - 2010
Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
Dave Pybus - bas
Martin Skaroupka - perkusja
Ashley Ellylon - keyboard (muzyk sesyjny)
James McIlroy - gitara (muzyk sesyjny)

2010
Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
James McIlroy - gitara
Dave Pybus - bas
Martin Skaroupka - perkusja
Ashley Ellylon - keyboard (muzyk sesyjny)

2010-2011
Dani Filth - wokal
Paul Allender - gitara
James McIlroy - gitara
Dave Pybus - bas
Martin Skaroupka - perkusja
Caroline Campbell - keyboard (muzyk sesyjny)


Plakaty trasowe
   

 
   

      


   




Okładki magazynów

   

       

   

   

   



:: Cradle Of Filth Poland :::::::::::....
 Historia Cradle Of Filth
  1991 - 1996
  1997 - 1999
  2000 - 2003
  2004 - 2008
  2009 - 2010

  Line up

  Plakaty trasowe

  Okładki magazynów

 Fotografie
  promocyjne
  making of
  koncerty
  za kulisami
:: Cradle Of Filth Poland :::::::::::....
Licencja Creative Commons
COFPoland.com: 2000-2012
In Collaboration with Mystic Productions